Całą sobotę była piękna pogoda a grudniowe słońce dodawało uroku.
ale wszystko to było do zobaczenia przez okno ponieważ pracowałem.
Przynajmniej wieczór był piękny i można było to uwiecznić.
Natomiast niedziela była naprawdę obfotografowana dokładnie.
"you see what you looking for and you recognize what you know"
czwartek, 15 grudnia 2011
piątek, 9 grudnia 2011
sobota, 25 grudnia 2010
Boże Narodzenie!
Błogosławieństwo spływa na ziemię z Bożym Narodzeniem!
Święta w rodzinnej ciepłej atmosferze, kolędy i stoły uginające się od jadła, polska tradycja nie ginie! Ale po śniadaniu przeciągającym się w obiad aby nie doszło do kolacji trzeba zebrać się do kościoła na mszę i koniecznie na spacer. W tym roku pogoda nie rozpieszcza, nie to co poprzedniej zimy jak buło -10 na pasterce, tegoroczne święta są "po wodzie" jak to przewidziała św.Barbara. Osobiście nie wiem co górnicy mają do deszczy że ich patronka jest od przewidywania pogody w Boże Narodzenie, chyba tyle że górnikowi na nos nie kapie deszcz jak jest pod ziemią.
A teraz kilka obrazków z mglistego i roztopowego miasta w Boże Narodzenie.
Choinka na rynku, tradycja ogólnoświatowa, w Afryce chyba także.
Mgliste uliczki.
Święta w rodzinnej ciepłej atmosferze, kolędy i stoły uginające się od jadła, polska tradycja nie ginie! Ale po śniadaniu przeciągającym się w obiad aby nie doszło do kolacji trzeba zebrać się do kościoła na mszę i koniecznie na spacer. W tym roku pogoda nie rozpieszcza, nie to co poprzedniej zimy jak buło -10 na pasterce, tegoroczne święta są "po wodzie" jak to przewidziała św.Barbara. Osobiście nie wiem co górnicy mają do deszczy że ich patronka jest od przewidywania pogody w Boże Narodzenie, chyba tyle że górnikowi na nos nie kapie deszcz jak jest pod ziemią.
A teraz kilka obrazków z mglistego i roztopowego miasta w Boże Narodzenie.
Choinka na rynku, tradycja ogólnoświatowa, w Afryce chyba także.
Mgliste uliczki.
niedziela, 12 grudnia 2010
Kraków jesienią
Pobyt w listopadowym Krakowie był nie tylko twórczy ze względu na atmosferę miasta ale również na "nową stara" jak można nazwać romantykę fotografowania a mianowicie lomografię. Oczywiście większość z nas zna zalety i wady aparatów fotograficznych z ZSRR czyli Zenit jako przyzwoity standard, Fied jako interesujący surogat Leica i wspomniany wcześniej aparat Łomo o którym nikt specjalnie nie marzył. A teraz cóż za przemiana nikt nie marzy o Zenitach i Fiedach natomiast Łomo robi zawrotną karierę i to jako poważny nurt w fotografii współczesnej.
Chyba nikt kto miał okazję robić zdjęcia aparatem Łomo sdiełano w SSSR nie wspomina ich ze specjalnym rozrzewnieniem bo była to po prosty plastikowa bryndza, już Smiena Symbol to szczyt techniki. Na szczęście współczesne aparaty zarówno lustrzanki jak i kompakty potrafią wygenerować obraz zarówno przyzwoity jak i lomograficznych czyli przesycony romantyzmem czasów nędzy i ucisku.
Poniżej kilka próbek nowego-starego nurtu fotografii,
A teraz kilka bardziej tradycyjnych, choć w tym kontekście trudno tak by to nazwać, fotografii.
Powrót z Krakowa po opadach śniegu to zupełnie inna opowieść, właściwie nie opowieść a epopeja. No cóż nie będę specjalnie oryginalny w utyskiwaniach na drogowców ale corocznie słuchając o zaskakującej zimie w Polsce która leży mniej więcej na tym samym równoleżniku co półwysep Labrador i zatoka Hudson'a wydają się być dalece przesadzone, raczej cieszmy się, że nie ma u nas wiecznej zmarzliny. Na marginesie drogowców to chyba tylko śnieg w lipcu nie jest w stanie zaskoczyć. A oto niespodziewany śnieg na przełomie listopada i grudnia.
Chyba nikt kto miał okazję robić zdjęcia aparatem Łomo sdiełano w SSSR nie wspomina ich ze specjalnym rozrzewnieniem bo była to po prosty plastikowa bryndza, już Smiena Symbol to szczyt techniki. Na szczęście współczesne aparaty zarówno lustrzanki jak i kompakty potrafią wygenerować obraz zarówno przyzwoity jak i lomograficznych czyli przesycony romantyzmem czasów nędzy i ucisku.
Poniżej kilka próbek nowego-starego nurtu fotografii,
A teraz kilka bardziej tradycyjnych, choć w tym kontekście trudno tak by to nazwać, fotografii.
Powrót z Krakowa po opadach śniegu to zupełnie inna opowieść, właściwie nie opowieść a epopeja. No cóż nie będę specjalnie oryginalny w utyskiwaniach na drogowców ale corocznie słuchając o zaskakującej zimie w Polsce która leży mniej więcej na tym samym równoleżniku co półwysep Labrador i zatoka Hudson'a wydają się być dalece przesadzone, raczej cieszmy się, że nie ma u nas wiecznej zmarzliny. Na marginesie drogowców to chyba tylko śnieg w lipcu nie jest w stanie zaskoczyć. A oto niespodziewany śnieg na przełomie listopada i grudnia.
niedziela, 12 września 2010
Bitwa pod Komarowem
W ramach produkcji filmu o wojnie polsko-sowieckiej pod Komarowem odbyła się inscenizacja bitwy która odbyła się tam autentycznie.
Poniżej kilka zdjęć.
tak wyglądają pola bitwy dzisiaj
A teraz sławna polska kawaleria która rozbiła wojska sowieckie
Poniżej kilka zdjęć.
tak wyglądają pola bitwy dzisiaj
A teraz sławna polska kawaleria która rozbiła wojska sowieckie
Port lotniczy
Co prawda wakacje zakończyły się dość dawno ale dopiero teraz jest trochę czasu na posegregowanie wspomnień.
Nieodłącznym elementem wyjazdów jest pobyt w porcie lotniczym, zazwyczaj dość monotonnym miejscu które bez ciekawej książki jest trudne do zniesienia na dłuższą metę, ale po co w kieszeni iphone, chyba dla udokumentowania tego miejsca bo lustrzanka zbyt się rzuca w oczy i ochrona lotniska mogła by pomylić zoom z granatnikiem.
Zapraszam na lotnisko.
oczywiście należy się pożywić przed podróżą ponieważ nie wiadomo do w kraju przeznaczenia dostaniemy do jedzenia i kiedy to będzie.
czekanie
przemieszanie
znowu czekanie
i dalej przemieszczanie ale tym razem do samolotu, nareszcie!
Tak wygląda podróż lotnicza , osobiście wolę pociąg lub prom ale samolot podobno jest szybszy i bezpieczniejszy.
Nieodłącznym elementem wyjazdów jest pobyt w porcie lotniczym, zazwyczaj dość monotonnym miejscu które bez ciekawej książki jest trudne do zniesienia na dłuższą metę, ale po co w kieszeni iphone, chyba dla udokumentowania tego miejsca bo lustrzanka zbyt się rzuca w oczy i ochrona lotniska mogła by pomylić zoom z granatnikiem.
Zapraszam na lotnisko.
oczywiście należy się pożywić przed podróżą ponieważ nie wiadomo do w kraju przeznaczenia dostaniemy do jedzenia i kiedy to będzie.
czekanie
przemieszanie
znowu czekanie
i dalej przemieszczanie ale tym razem do samolotu, nareszcie!
Tak wygląda podróż lotnicza , osobiście wolę pociąg lub prom ale samolot podobno jest szybszy i bezpieczniejszy.
piątek, 2 lipca 2010
Jedzenie
Lato w pełni i temperatury coraz wyższe wię wskazane jest abu dobrze wyglądać zainspirowało mnie to do opublikowania kilku zdjęć potraw .
poczynając od dość wykwintnych obiadów
poprzez swoiską golonkę, a właściwie to co z niej zostało.

dalej włoska pizza z Lukki popijana bardzo młodym winem da tavola
a kończąc na pysznym boczku zagryzanym oliwką na wiejskim stole.
wszystkie te dania miały urok spokojnej celebracji dobrego jedzenia czyli były wypoczynkiem.
Dla kontrastu zdjęcie zypełnie innego dania które jest do spożycia w pośpiechu, bez większego zadowolenia, po prostu pasza dla zaspokojenia głodu podana bez finezji i bez nastroju.
No może nie do końca pasza bo nie jest chemicznie przetworzonym świństwem, białą, gęstą, lekko lepką cieczą sprzedawaną w plastikowych opakowaniach z napisem jogurt a są wartościowym pożywieniem tylko tyle że nazbyt riślinnym w dosłonej formie, znaczeniu i smaku.
No dobrze jako dodatek to są zjadalne nawet ze smakiem.
oczywiście jest to wersja nieprzetworzona
jak również to jest wersja nieprzetworzona ale obie są zdatne do spożycia nawet bez przyprawiania.
W drmatycznych chwilach pozostaje śniadanie jak powyżej, właściwie takie śniadanie jest dość częste bo nie każdy ma w życiu tyle szczęścia , że podają mu śniadanko z kwiatkiem
i do tego jeszcze kawusia żeby nie chciało się spać w robocie.
i po tym miłym akcencie idę wypocząć ponieważ się zmęczyłem.
poczynając od dość wykwintnych obiadów
poprzez swoiską golonkę, a właściwie to co z niej zostało.
dalej włoska pizza z Lukki popijana bardzo młodym winem da tavola
a kończąc na pysznym boczku zagryzanym oliwką na wiejskim stole.
wszystkie te dania miały urok spokojnej celebracji dobrego jedzenia czyli były wypoczynkiem.
Dla kontrastu zdjęcie zypełnie innego dania które jest do spożycia w pośpiechu, bez większego zadowolenia, po prostu pasza dla zaspokojenia głodu podana bez finezji i bez nastroju.
No może nie do końca pasza bo nie jest chemicznie przetworzonym świństwem, białą, gęstą, lekko lepką cieczą sprzedawaną w plastikowych opakowaniach z napisem jogurt a są wartościowym pożywieniem tylko tyle że nazbyt riślinnym w dosłonej formie, znaczeniu i smaku.
No dobrze jako dodatek to są zjadalne nawet ze smakiem.
oczywiście jest to wersja nieprzetworzona
jak również to jest wersja nieprzetworzona ale obie są zdatne do spożycia nawet bez przyprawiania.
W drmatycznych chwilach pozostaje śniadanie jak powyżej, właściwie takie śniadanie jest dość częste bo nie każdy ma w życiu tyle szczęścia , że podają mu śniadanko z kwiatkiem
i do tego jeszcze kawusia żeby nie chciało się spać w robocie.
i po tym miłym akcencie idę wypocząć ponieważ się zmęczyłem.
środa, 9 czerwca 2010
katedra w Wiedniu
Wielokrotnie odwiedzałem katedrę w Wiedniu, nie jest ona specjalnie duża,
wiele naszych kościołów jest pewnie wiekszych. Zawsze wrażeie na mnie robiła atmosfera, gra świateł, pienie harmonizujące szczgóły.
Każdy w tym miejscu zamieści zdjęcie ambony, ja nie mam zamiaru być orginalny, to jest prawdziwe kamieniarskie arcydzieło a sportretowani ludzie są autentyczni, to nie są twarze wyimaginowanych świętych, to ludzie z kwi i kości targani namiętnościami, z przeżyciami widocznymi w rysach twarzy.
Hur jest jednym z moich ulubionych tematów w katedrze, trzeba się trochę przyjrzeć i zaczekać na światło które rozpraszać się będzie w dymach kadzidła.
Chyba banałem będzie stwierdzenie , że trzeba unikać nasilonego ruchu turystycznegi aby wczuć się w atmosferę świątyni.
Wiedeń ma kilka innych ciekawych kościołow które ogładałem podczas moich bytności w tym mieście ale katedra , jak zresztą w większości miast europejskich posiadających katedry jest zupełnie wyjątkową świątynią. postaram sie to zobrazować niebawem zcjęciami ze Sieny.
Teraz jest już za późnio, idę spać.
wiele naszych kościołów jest pewnie wiekszych. Zawsze wrażeie na mnie robiła atmosfera, gra świateł, pienie harmonizujące szczgóły.
Każdy w tym miejscu zamieści zdjęcie ambony, ja nie mam zamiaru być orginalny, to jest prawdziwe kamieniarskie arcydzieło a sportretowani ludzie są autentyczni, to nie są twarze wyimaginowanych świętych, to ludzie z kwi i kości targani namiętnościami, z przeżyciami widocznymi w rysach twarzy.
Hur jest jednym z moich ulubionych tematów w katedrze, trzeba się trochę przyjrzeć i zaczekać na światło które rozpraszać się będzie w dymach kadzidła.
Chyba banałem będzie stwierdzenie , że trzeba unikać nasilonego ruchu turystycznegi aby wczuć się w atmosferę świątyni.
Wiedeń ma kilka innych ciekawych kościołow które ogładałem podczas moich bytności w tym mieście ale katedra , jak zresztą w większości miast europejskich posiadających katedry jest zupełnie wyjątkową świątynią. postaram sie to zobrazować niebawem zcjęciami ze Sieny.
Teraz jest już za późnio, idę spać.
piątek, 4 czerwca 2010
Lublin w wiosennym słońcu
Byłem ostatnio w Lublinie i na przekór padającym wszędzie deszczom pogoda dopisała. Głównym deptakiem miasta przechadzali się "mieszczanie" spożywając lody i popijając piwo w licznych ogódkach kawarnianych.
Coraz bardziej podoba mi się atmosfera Lublina, przestał być zapyziałym prowincjonalnym siedliskiem drobnomięszczaństawa i wzorce dla "Monachomachi", to dobrze bo na wschodzie miast aspitujących do bycia metropolią jest niewiele, właściwie są trzy.
Coraz bardziej podoba mi się atmosfera Lublina, przestał być zapyziałym prowincjonalnym siedliskiem drobnomięszczaństawa i wzorce dla "Monachomachi", to dobrze bo na wschodzie miast aspitujących do bycia metropolią jest niewiele, właściwie są trzy.
czwartek, 3 czerwca 2010
czerwiec
Po zimie którą zapewne zapamiętamy nastąpiła wiosna z ulewami i wybuchami wulkanów aż się boję pomyśleć jakie będzie lato tego roku.
Krótkie chwile słońca można było wykorzystać na robienie zdjęć nastrojowych aby oderwać się od dromatycznego reporterskiego dokumentowania rzeczywistości.
Nawet sposób patrzenia na otaczający świat jest cieplejszy i bardziej romantyczny.
Ostatnio przeglądałem zdjęcia wybitnego fotografa pochodzącego z Brazylii Sebastiao Salgado
http://www.smh.com.au/news/arts/a-masters-message-to-man/2005/08/30/1125302569532.html
i porównywałem z pracami również znanego włoskiego fotografa Oliviero Toscani.
http://www.kabbalah.info/engkab/the_table_of_free_voices/the_table_of_free_voices.htm
Oczywiście można powiedzieć, że obaj zajmują się kompletnie inną sferą fotografii i są to artyści nieporównywalni ale chyba jest to zbyt powierzchowny sąd.
Krótkie chwile słońca można było wykorzystać na robienie zdjęć nastrojowych aby oderwać się od dromatycznego reporterskiego dokumentowania rzeczywistości.
W słoneczny dzień lepiej się pracuje
I lepiej wypoczywa
Nawet sposób patrzenia na otaczający świat jest cieplejszy i bardziej romantyczny.
Ostatnio przeglądałem zdjęcia wybitnego fotografa pochodzącego z Brazylii Sebastiao Salgado
http://www.smh.com.au/news/arts/a-masters-message-to-man/2005/08/30/1125302569532.html
i porównywałem z pracami również znanego włoskiego fotografa Oliviero Toscani.
http://www.kabbalah.info/engkab/the_table_of_free_voices/the_table_of_free_voices.htm
Oczywiście można powiedzieć, że obaj zajmują się kompletnie inną sferą fotografii i są to artyści nieporównywalni ale chyba jest to zbyt powierzchowny sąd.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










